Chów i hodowla kóz w Polsce

Kozy w Polsce – chów, hodowla i użytkowanie

 

Kaba J.1, Bagnicka E.2

 

1 z Zakładu Chorób Zakaźnych i Epidemiologii Wydziału Medycyny Weterynaryjnej SGGW w Warszawie,

2 z Instytut Genetyki i Hodowli Zwierząt Polskiej Akademia Nauk w Jastrzębcu

 

Chów i hodowla kóz nigdy nie odgrywały dużej roli w Polsce. Być może wpływ na to miał powszechny od zamierzchłych czasów pogląd, że kozy, a szczególnie kozły są zwierzętami nieczystymi. Warto przypomnieć, że postać diabła przedstawiono najczęściej z oczami, rogami i kończynami kozimi (1). Jeszcze w XIX wieku zwierzęta te powszechnie kojarzono z biedą i brudem. Zmiany pojawiły się wraz z tworzeniem podstaw nowoczesnego rolnictwa w Polsce. Michał Oczapowski, profesor rolnictwa na Uniwersytecie Wileńskim i dyrektor Instytutu Gospodarstwa Wiejskiego i Leśnictwa na Marymoncie (instytucji, z której wywodzi się SGGW) zwracał uwagę na przydatność kóz w małych gospodarstwach (2). Zauważono także walory zdrowotne mleka koziego i uznawano, że jest pomocne w walce z gruźlicą. Lekarze polecali je rekonwalescentom i ludziom starszym. Po odzyskaniu niepodległości populacja kóz w Polsce nie była zbyt liczna, ale obserwowano jej stały wzrost. W roku 1930 w Polsce było utrzymywanych 227 tys. kóz, a w 1938 już prawie dwa razy więcej – 420 tys.. W porównaniu z populacją krów mlecznych (ponad 7 mln w 1938) czy owiec (ponad 3 mln w 1938) nie były to jednak znaczące liczby (2). Kozy były utrzymywane przede wszystkim w gospodarstwach małorolnych i na działkach przydomowych, głównie na terenach uprzemysłowionych. W okresie międzywojennym hodowla kóz najlepiej rozwinięta była na terenie Wielkopolski.

W 1945 roku, po zakończeniu II wojny światowej populacja kóz w Polsce liczyła 432 tysięcy zwierząt. Zniszczenia wojenne, duże zapotrzebowanie na żywność oraz łatwość chowu sprawiły, że kozy stały się bardzo popularne. Ich liczba szybko rosła. Szczególnie poszukiwane były lokalne rasy, ze swymi małymi wymaganiami żywieniowymi, wysoką odpornością na choroby i  wysoką plennością. Jednak w miarę odbudowy kraju, rozwoju tradycyjnych gałęzi hodowli (bydło, trzoda chlewna i owce) oraz wzrostu stopy życiowej ludzi następował spadek pogłowia kóz. W 1972 roku populacja zmalała do 104 tysięcy. Polityka rolna w latach siedemdziesiątych doprowadziła do zaniechania wszelkich prac hodowlanych u tego gatunku zwierząt. Kozy jako „krowy biednego człowieka” nie pasowały do „propagandy sukcesu” jaka była prowadzona w tamtym czasie przez władze PRL. Zamknięto punkty kopulacyjne, nie opracowano programu hodowlanego. Zlikwidowano stada zarodowe utrzymywane w jednostkach naukowych (Zakład Doświadczalny Instytutu Zootechniki w Chorzelowie koło Mielca, Instytut Genetyki i Hodowli Zwierząt IGHZ PAN w Jastrzębcu). Zaprzestano także ujmowania kóz w oficjalnej statystyce. Szacuje się jedynie, że w 1980 roku było w Polsce tylko około 40 tysięcy kóz (2).

Znaczący rozwój hodowli kóz w Polsce rozpoczął się na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku. Zmiany polityczne w kraju oraz ogólnoświatowa moda na produkty ekologiczne i zdrową żywność sprawiły, że zainteresowanie chowem kóz w Polsce nagle znacznie wzrosło. Żywność pochodząca od kóz, a szczególnie produkty mleczne były poszukiwane i osiągały na rynku wysokie ceny. Przyczyniał się do tego również stale rosnący poziom życia Polaków. W takiej, sprzyjającej sytuacji rynkowej zaczęły powstawać liczne nowe stada. Niestety często właścicielami ich byli nie tyle hodowcy, co przedsiębiorcy, bez odpowiedniej wiedzy i doświadczenia w rolnictwie. Zbyt prosta analiza sytuacji rynkowej oraz przekonanie, że koza „zje gazetę i da mleko” sprawiły, że stada takie nie miały przed sobą przyszłości. Sytuacja rynkowa stworzyła jednak bardzo duże zapotrzebowanie na zwierzęta hodowlane, w czasie kiedy populacja kóz w Polsce była bardzo niewielka. Jedynie w rejonie Dolnego Śląska i Opolszczyzny istniała znacząca, choć bardzo rozdrobniona populacja kóz. Związane to było z uwarunkowaniami historycznymi. Wśród mieszkańców tych ziem, najczęściej należących do mniejszości niemieckiej, tradycja chowu i hodowli kóz była bardzo silna i oparła się wieloletniej, negatywnej państwowej polityce rolnej. W zmieniających się warunkach politycznych, już w 1982 powstał tu Związek Hodowców Kóz, który rozpoczął prowadzenie kontroli użytkowości w około 150 stadach liczących łącznie około 230 zwierzęta. Stada te nastawione były nie tyle na produkcję mleka, co na sprzedaż koźląt hodowlanych. W rejon Opola sprowadzono kozy i kozły z terenów ówczesnej Czechosłowacji oraz przede wszystkim kozły z byłej NRD. Kozy pochodzące z Dolnego Śląska i Opolszczyzny stanowiły więc w latach osiemdziesiątych i na początku lat dziewięćdziesiątych naturalne źródło materiału hodowlanego dla pozostałych regionów Polski. Wywarły one duży wpływ na krajowe rasy kóz. Ze względu na wzrastający popyt pojawiła się także konieczność sprowadzenia z zagranicy relatywnie dużej liczby zwierząt. W takiej sytuacji do Polski trafiały często bardzo przypadkowe kozy, a ich zakupów dokonywali nierzadko ludzie bez dostatecznego doświadczenia. Nic więc dziwnego, że musiało to pociągnąć za sobą niekorzystne konsekwencje, z którymi borykamy się do dziś. Jest prawie pewne, że właśnie wtedy do kraju zawleczone zostało wirusowe zapalenie stawów i mózgu kóz (3). W roku 2007 choroba ta była już notowana w prawie 70% stad kóz objętych ocena użytkowości w Polsce.

Oficjalną ocenę użytkowości kóz w całej Polsce wznowiono w 1983 roku. Podobnie jak w przypadku innych gatunków zwierząt gospodarskich zootechnicy oceny raz w miesiącu dokonują udoju próbnego i gromadzą dane dotyczące wydajności mlecznej, plenności i płodności. Na tej podstawie prowadzi się księgi zarodowe. Liczba zwierząt objętych ocena użytkowości w Polsce nigdy nie była wysoka i w najbardziej sprzyjającym okresie wynosiła ok. 5% wszystkich matek. Najwięcej zwierząt pod oceną znajdowało się Wielkopolsce. W tym regionie system oceny zawsze działał najsprawniej. Przez wiele lat hodowla kóz w różnej formie była dofinansowywana ze środków państwowych. Od 2007 roku koszty w całości muszą pokryć hodowcy. Pociągnęło to za sobą radykalne zmniejszenie liczba stad, których właściciele nadal prowadzą ocenę zwierząt (ze 105 w roku 2006 do 36 w roku 2007) (4). Wydaje się niestety, że decyzja ta na trwale, negatywnie wpłynęła na tak trudno odradzającą się hodowlę kóz w naszym kraju. Zaprzepaszczona został możliwość wprowadzenia w życie opracowanego już z niemałym wysiłkiem nowoczesnego programu hodowlanego (szacowanie wartości hodowlanej metodą BLUP z zastosowaniem indeksów selekcyjnych cech produkcyjnych i funkcjonalnych) (5).

Podobne, negatywne tendencje zarysowały się w populacji kóz w Polsce już wcześniej, po zaniechaniu  pracy hodowlanej w latach siedemdziesiątych. Wtedy właśnie zaczęły zanikać stare polskie rasy lokalne kóz. Taki los spotkał kozy sandomierskie i kazimierskie. Obie rasy charakteryzowały się stosunkowo niewielką wydajnością mleczną (od. 300 kg). Kozy rasy sandomierskiej pokryte były długimi włosami i miały białe umaszczenie z barwnymi łatami (szarymi, czarnymi lub żółtobrązowymi). Kozy rasy kazimierskiej były czarno umaszczone i pokryte gęstymi, długimi włosami. Charakterystyczną cechą rasową tych zwierząt było złocistożółte zabarwienie tęczówki. Lepszy los spotkał kozy rasy karpackiej. W 2005 roku Instytut Zootechniki w Balicach podjął wysiłki zmierzające do restytucji wymierającej rasy kóz karpackich w Polsce. Zwierzęta te są średnich rozmiarów (samice mierzą w kłębie 45-55 cm i osiągają masę niewiele ponad 30 kg, kozły odpowiednio 55-60 cm i 55 kg). Pokryte są półdługimi włosami, o białej barwie, mają stojące uszy i brodę (szczególnie obfitą u samców). Nad oczami u kóz karpackich występuje charakterystyczna grzywka. Zwierzęta obu płci są rogate. Wydajność mleczna kóz karpackich wynosi obecnie około 450 kg, płodność około 100%, a plenność 150-160% (6). Rasy te reprezentowały wszechstronny typ użytkowości. Zazwyczaj stare, lokalne rasy charakteryzują się dobrym przystosowaniem do miejscowych warunków środowiskowych, ale ustępują znacznie pod względem wydajności zwierzętom o wyspecjalizowanej, jednostronnej użytkowości. Nic więc dziwnego, że gdy nadeszły dobre lata dla kóz w Polsce hodowcy zwrócili się zdecydowanie w kierunku wyspecjalizowanych ras wysokowydajnych. Znalezienie takich zwierząt w kraju nie było proste. Jak wcześniej wspomniano prace hodowlane oparto na występujących na terenie Opolszczyzny i Dolnego Śląska miejscowych kozach o pokroju zbliżonym do kóz barwnych szlachetnych niemieckich lub białych szlachetnych niemieckich. Te właśnie kozy wpłynęły w znacznym stopniu na ukształtowanie się dwu nowych polskich ras uszlachetnionych (polska biała uszlachetniona, polska barwna uszlachetniona). Rasa polska barwna uszlachetniona powstała w oparciu o kozy barwne pochodzące ze wspomnianych regionów oraz barwne kozy bezrasowe pochodzące z wielu innych miejsc z terenu całej Polski. Uszlachetniono je dolewem krwi importowanych hodowlanych kóz barwnych szlachetnych niemieckich oraz francuskich alpejskich. Kozy polskie barwne uszlachetnione są zwierzętami o średniej wielkości (samice mierzą w kłębie około 65 cm i osiągają masę 45-60 kg, kozły odpowiednio 80 cm i 65-100 kg). Zasadniczo zwierzęta powinny mieć czerwonobrunatne umaszczenie, z ciemną pręgą wzdłuż grzbietu i ciemniejszym zabarwieniem kończyn, ale dopuszcza się również inne odcienie umaszczenia. Włosy są krótkie, a jedynie znajdujące się wzdłuż grzbietu - dłuższe. Zwierzęta mają stojące uszy. Spotyka się zarówno zwierzęta rogate, jak i bezrogie. Wydajność mleczna kóz polskich barwnych uszlachetnionych wynosi średnio około 610-760 kg, ale może sięgać nawet 1400 kg. Płodność wynosi około 87-97 %, a plenność 158- 176% (4, 7). Drugą rodzimą rasą kóz występującą bardzo często w kraju jest polska biała uszlachetniona. Również ta rasa  powstała w wyniku krzyżowania rodzimych kóz o białym umaszczeniu (w tym pochodzących z rejonów Śląska i Opolszczyzny) z kozami ras niemieckiej białej szlachetnej, czeskiej białej krótkowłosej i saaneńskiej. Kozy polskie białe uszlachetnione są dużymi zwierzętami (samice mierzą w kłębie około 70cm i osiągają masę 45-65kg, samce odpowiednio 80cm i 60-100kg). Zwierzęta mają białe umaszczenie, stojące uszy i są brodate. Włosy są krótkie, połyskujące. Mogą być zarówno rogate jak i bezrogie. Wydajność mleczna kóz polskich białych uszlachetnionych może wynosić ponad 1400kg, średnio około 560-680kg. Płodność wynosi około 92-97%, a plenność 162-184% (4, 7). Jak wspomniano powyżej zainteresowanie wysokowydajnymi kozami sprawiło, że w kraju powstały również stada kóz ras typowo mlecznych. Często spotykane w Polsce są zwierzęta rasy saaneńskiej. Rasa ta powstała w Szwajcarii, ale obecnie jest rozpowszechniona na całym świecie. Wywarły one również bardzo duży wpływ na wiele lokalnych ras kóz, przede wszystkim o białym umaszczeniu (w tym na polska białą uszlachetnioną). Kozy rasy saaneńskiej są zwykle średniej lub dużej wielkości (samice osiągają wysokość w kłębie 75-85 cm i masę 50-90 kg, a kozły odpowiednio 90-100 cm i 80-120 kg). Zwierzęta mają białe lub jasnokremowe umaszczenie, są brodate i w większości bezrogie. Pokrywające je włosy są krótkie, a małżowiny uszne stojące. Krajowe kozy saaneńskie osiągają wydajność mleczną przekraczającą 1400 kg (średnio około 620-760 kg). Płodność wynosi 73-88%, a plenność 109-149% (4, 7). Do Polski sprowadzono także znaczną liczbę kóz innej rasy typowo mlecznej - alpejskiej francuskiej. Rasa ta pochodzi z Francji, ale podobnie jak kozy saaneńskie można ją spotkać w wielu krajach. W Polsce została wykorzystana do stworzenia rasy polskiej barwnej uszlachetnionej, ale utrzymywana jest też w czystości rasy.  Kozy alpejskie francuskie mają średnie lub duże rozmiary (samice osiągają wysokość w kłębie 70-90 cm i masę ciała 50-80 kg, a samce odpowiednio 90-100 cm i 80-100 kg). Są  to zwierzęta zarówno rogate jak i bezrogie, z brodą lub bez brody. Mają stojące uszy. Są pokryte krótkimi włosami o różnej barwie. Zwykle są brunatne z ciemną pręgą na grzbiecie, ale mogą również mieć umaszczenie jasne lub nawet łaciate. Utrzymywane w Polsce kozy alpejskie francuskie osiągają wydajność mleczną przekraczającą 1400 kg (średnio około 440-560 kg), ich płodność wynosi 86-96 %, a plenność 168-180% (4, 7). Rzadziej można w Polsce spotkać kozy rasy  burskiej. Jest to pochodząca z RPA typowo mięsna rasa. Charakteryzuje się wysokimi, sięgającymi ponad 200g, przyrostami dobowymi  oraz wysoką plennością (do 200%, w Polsce do 160%) (4). Kozły tej rasy sprowadzano do Polski głównie w celu krzyżowania towarowego z kozami mlecznymi, do poprawy umięśnienia koźląt przeznaczanych na ubój, ale istnieją również stada utrzymujące zwierzęta obu płci w czystości rasy. Zwierzęta rasy burskiej charakteryzują się średnią wysokością w kłębie (kozy 65-75cm, kozły 75-90cm) i dużą masą (samice ważą od 65 do nawet 100kg, a samce 90-135kg). Są rogate, mają długie, obwisłe uszy oraz charakterystycznie wygiętą linię grzbietu nosa (rasa „garbonosa”). Bardzo charakterystyczne jest także umaszczenie. Włosy są krótkie. Biało zabarwione na tułowiu i w linii pośrodkowej głowy („biała łysinka”). Pozostała część głowy wraz z uszami ma barwę ciemnoczerwoną (7). Bardzo rzadko w Polsce można spotkać kozy rasy anglo-nubijskiej. Jest to wyhodowana w Anglii rasa o mięsnym użytkowaniu. Zwierzęta osiągają duże rozmiary ciała (samice mierzą w kłębie około 75cm i masę do 110kg, samce odpowiednio 90cm i 140kg). Kozy anglo-nubijskie są bezrogie i mają bardzo charakterystyczne długie, szerokie, obwisłe uszy. Podobnie jak u kóz burskich grzbiet nosa mają wyraźnie zakrzywiony (rasa „garbonosa”). Pokryte są krótkimi włosami. Ich umaszczenie jest bardzo różne. Spotyka się zwierzęta jednolicie umaszczone (białe, brązowe, czarne) jak też łaciate. Kozy tej rasy produkują w okresie laktacji zwykle poniżej 1000kg mleka (w Polsce około 450kg). Mleko od nich pozyskiwane charakteryzuje się  wysoką zawartością tłuszczu i białka (odpowiednio około 5,0% i 3,6%) (4, 7).

Od lat osiemdziesiątych obserwowano w Polsce stały wzrost popytu na kozie produkty mleczne. Rynek ten jednak nie był oparty na trwałych podstawach. Po podaniu przez prasę i telewizję w 1993 roku informacji o wystąpieniu zakażeń wirusem kleszczowego zapalenia mózgu u ludzi po spożyciu surowego mleka koziego doszło w ciągu kilku dni do dramatycznego spadku popytu. Pociągnęło to za sobą poważne straty finansowe hodowców, a w konsekwencji wpłynęło negatywnie na rozwój hodowli kóz w Polsce. Zahamowaniu uległa dopiero co zapoczątkowana tendencja wzrostu liczebności populacji kóz. Spadło także zapotrzebowanie na zwierzęta hodowlane, a to pociągnęło za sobą spadek liczby stad prowadzących ocenę użytkowości. Opisany kryzys miał jednak także swoje dobre strony. Przyczynił się do profesjonalizacji chowu i hodowli kóz w Polsce. Z działalności takiej zrezygnowały osoby przypadkowe. Zmianie uległa także struktura stad produkcyjnych. Zniknęły stada składające się jedynie z kilku lub kilkunastu zwierząt, a utrzymały się i nadal rozwijały stada liczniejsze. Powoli tworzył się też profesjonalny system skupu i przetwórstwa mleka koziego. Wszystko to doprowadziło w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych do trwającej kilka lat stabilizacji (2, 8). Powstał równocześnie klimat do tworzenia i rozwoju niewielkich gospodarstw ekologicznych i agro-turystycznych, w których kozy utrzymywane są bardziej jako zwierzęta towarzyszące niż produkcyjne. W takim charakterze kozy trafiają często również do stajni utrzymujących konie rekreacyjne. Oba te gatunki doskonale ze sobą współżyją i uzupełniają się. Opisane trendy obserwuje się od wielu lat i wydaje się, że mają one stały charakter.

Obecnie w Polsce utrzymuje się około 130 tysięcy kóz (8) w zdecydowanej większości o mlecznym kierunku użytkowania. Produkcja mięsa koziego ma w Polsce bardzo małe znaczenie. Przyzwyczajenia Polaków sprawiają, że popyt jest znikomy. Ograniczony jest w praktyce do największych miast i związany jest z nieliczną grupą smakoszy oraz restauracjami serwującymi potrawy głównie kuchni krajów arabskich. Jedynie sporadycznie (zwykle w okresie Świąt Wielkanocnych) ubija się większe liczby koźląt przeznaczonych na rynki innych krajów (głównie do Włoch). Obecnie w Polsce najwięcej kóz jest utrzymywanych w południowo-wschodniej części kraju. Są to jednak bardzo małe stada liczące jedynie 1-3 zwierzęta. Duże, dobrze zorganizowane stada znajdują się natomiast w północnej i zachodniej części kraju. Liczą one od kilkudziesięciu do nawet ponad tysiąca zwierząt. Takie rozmieszczenie geograficzne stad w Polsce jest związane z możliwościami przetwórstwa mleka. W regionie tym powstał systemem skupu mleka koziego. Największe na tym polu zasługi mają z pewnością firmy Agro-Danmis oraz Mleczarnia „Turek”. Mieszcząca się w Bukowcu nieopodal Piły spółka Agro-Danmis od wielu lat tworzyła zręby profesjonalnego systemu przetwórstwa mleka koziego. Firma ta utrzymuje także jedno z największych w Polsce stad kóz. Ukoronowaniem tych prac było uruchomienie przez Agro-Danmis w 2006 roku jedynego w Polsce specjalistycznego zakładu mleczarskiego przetwarzającego wyłącznie mleko kozie. Obecnie oferta zakładu jest bardzo szeroka. Obok mleka UHT, znajdują się w niej mleko w proszku, jogurty, wiele gatunków serów, a nawet słodycze („Kozie mleczko”). Mleczarnia Turek jest znana w Polsce z produkcji serów pleśniowych i od wielu lat w swojej ofercie ma taki właśnie ser z mleka koziego. W kraju działa także kilka mniejszych zakładów i firm mleczarskich. Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska Wart-Milk w Sieradzu jest liczącym się w kraju dostawcą mleka UHT. Gospodarstwo ekologiczne M.K Garbaciak z Włodowic (koło Zawiercia) od wielu lat promuje i dostarcza na rynek znaczące ilości głównie serów dojrzewających. Wiele małych gospodarstw agro-turystycznych, zwłaszcza w rejonach o nasilonym ruchu turystycznym, prowadzi także sprzedaż mleka i serów wytwarzanych na bardzo małą skalę w przydomowych przetwórniach. Produkty te także znajdują swoich, zwykle stałych, odbiorców.

Po latach siedemdziesiątych XX wieku, które były okresem zastoju dla hodowli i chowu kóz w Polsce nastały dla tej działalności gospodarczej lepsze czasy. Wydaje się, że udało się powoli i nie bez przeszkód osiągnąć tak ważną w biznesie stabilizację.  Szkoda więc, że decyzje administracyjne związane ze wstrzymaniem dofinansowania oceny użytkowości kóz w znacznym stopniu utrudniają prowadzenie właściwej pracy hodowlanej. Dobrze natomiast, że stale wzrasta popyt na produkty z mleka koziego. Pozwala to na rozwój profesjonalnych stad i zakładów mleczarskich. Dobrze także, że kozy tak często są utrzymywane jako zwierzęta towarzyszące i w popularnych ostatnio gospodarstwach agro-turystycznych. Dzięki temu możemy mieć pewność, że te sympatyczne i fotogeniczne stworzenia nie znikną z krajobrazu Polski, jak to miało miejsce w latach siedemdziesiątych.

 

Piśmiennictwo

1. Sztych D.: Kozy w kulturze. Część II. Kozy w kulturze tradycyjnej. Życie Wet. 2007, 82, 195-202.

2. Bagnicka E., Słoniewski K., Łukaszewicz M. Genetyczne doskonalenie kóz mlecznych. Prace i Materiały Zootechniczne, Zeszyt 10, Polska Akademia Nauk Instytut Genetyki i Hodowli Zwierząt, Jastrzębiec 2004, s. 5-16.

www.stat.gov.pl

3. Kaba J., Nowicki M., Papierska D., Witkowski L. Seroprevalence and spread of Caprine Arthritis-encephalitis in breeding goats in Poland. Book of Abstracts of the 8th International Conference on Goats, South Africa, 4-9.07.2004, 87.

4. Polski Związek Owczarski: Hodowla owiec i kóz w Polsce w 2007 roku. Warszawa 2008, s. 91-103

5. Bagnicka E. Indeksy selekcyjne uwzględniające cechy mleczności kóz mlecznego typu użytkowego oraz propozycja indeksu selekcyjnego dla cech funkcjonalnych. Prace i Materiały Zootechniczne, Zeszyt 16, Polska Akademia Nauk Instytut Genetyki i Hodowli Zwierząt, Jastrzebiec 2006, s. 89-96 stron.

6. Sikora J.: 2005. Koza Karpacka – restytucja rasy. Wiadomości Zootech. 2005, 43, 73-74.

7. Nowicki B., Jasek S., Maciejowski J., Nowakowski P., Pawlina E.: Atlas ras zwierząt gospodarskich w Polsce. Wydawnictwo Naukowe PWN Warszawa 1995, s. 79-87

8. www.stat.gov.pl